Pliki Cookies zapewniają sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczane są na urządzeniu użytkownika. Ustawienia cookies można zmienić w przeglądarce. Więcej o przetwarzaniu danych w polityce prywatności. Prosimy o wyrażenie zgody na cookies.

Tak, zgadzam się
Nie teraz
Copernicus Center Press
KATALOG

Filmy

Z autografem

Biografie

Etyka

Filozofia ekonomii

Filozofia nauki

Filozofia prawa

Historia filozofii

Kognitywistyka

Kosmologia

Lingwistyka

Logika

Matematyka

Nauka i religia

Nauki ewolucyjne

Michał Heller

Zagadnienia Filozoficzne w Nauce

Wydania kieszonkowe
Seria Piąty Wymiar
Seria Nauka i Religia

Ta książka mnie bierze. Rewelacyjny de Waal - "Gazeta Wyborcza"

2018 - 08 - 23 / 11:42

Czy jesteśmy wystarczająco bystrzy, żeby wiedzieć, jak bystre są zwierzęta? - to przewrotne pytanie zadaje w swojej najnowszej, znakomitej książce prof. Frans de Waal. Polecamy!

 

 

„Podrapałem się po głowie” – pisze w pewnym momencie słynny holenderski prymatolog. „U naczelnych jest to objaw konfliktu wewnętrznego”. Trudno się nie uśmiechnąć.

 

Nasz własny świat


De Waal poświęca kilkaset stron, żeby nas przekonać, że choć bardzo różnimy się od innych zwierząt, to tak naprawdę jesteśmy bardzo podobni. Podaje więc mnóstwo anegdotek i przykładów na to, jak bystre są różne gatunki. Papugi i szympansy potrafią dodawać. Te ostatnie, nasi najbliżsi kuzyni, czule żegnają się ze swoimi bliskimi i przyjaciółmi w stadzie. Potrafią planować przyszłość. Moim ulubionym przykładem jest tu Santino, samiec szympansa mieszkający w ogrodzie zoologicznym w Furuvik w Szwecji. Codziennie rano starannie przygotowuje na swoim wybiegu zamaskowane kupki kamieni, którymi ciska potem w oglądających go ludzi. No właśnie – i korzysta przy tym z narzędzi. Mało tego – kiedy drzewa owocowe są daleko, dzikie szympansy wyruszają do nich wcześniej! Mają więc poczucie czasu.

Ale wystarczy o szympansach. Delfiny wołają się po imieniu. Ośmiornice zamknięte w słoiku potrafią od środka odkręcić pokrywkę! Z kolei ptaki krukowate rozwiązują skomplikowane, wielowarstwowe łamigłówki, żeby dostać się do jedzenia. Z jednego pudełeczka wyciągają krótki patyczek, żeby dostać się do kamyczka, który wkładają do innego pojemnika, dzięki czemu wyciągają długi patyk... Wszystkie te eksperymenty można obejrzeć w internecie, są oszałamiające. Zresztą każdy, kto ma w domu zwierzęta, wie, że są one bystre i mają różne osobowości.

 

 

Dlaczego więc tak trudno nam przyznać – a przynajmniej wielu z nas, w tym wielu naukowcom – że nie jesteśmy inteligentnym pępkiem świata? Bo posługujemy się kiepskimi metodami badawczymi – uważa prof. Frans de Waal.

 

Każdy gatunek żyje w swoim własnym świecie, w swoim własnym Umwelcie – holenderski badacz używa niemieckiego słowa oznaczającego m.in. środowisko naturalne. W owych niszach wykształcamy takie umiejętności, jakie są nam potrzebne do przetrwania. Poruszamy się w nich trochę jak konie z klapkami na oczach po szosie. Dlatego nie ma sensu porównywać możliwości ludzi i innych gatunków. Każdy z nich ma własne, bez których by nie przetrwał. Małpy człekokształtne potrafią rozwiązywać abstrakcyjne problemy w głowie, zanim przystąpią do działania. Z kolei kapucynki to małpy czynu – od razu ruszają do akcji. Mierzenie ich inteligencji ludzkimi miarami i np. oczekiwanie, że będą umiały prowadzić samochód, nie ma sensu. Każdy gatunek jest bowiem zaadaptowany do swojego świata.

 

Co różni człowieka od słonia

 

De Waal narzeka na przeddarwinowską nieumiejętność pogodzenia się z myślą, że ludzie są zwierzętami. Dopiero w XIX w. Karol Darwin uświadomił światu, że w tym, co uformowała ewolucja, istnieje ciągłość. Że człowiek jest jak góra lodowa – na powierzchnię wystaje ledwie jej czubek (umiejętność mowy, abstrakcyjnego myślenia), a poniżej kryje się dziewięć dziesiątych cech, które czynią nas ludźmi, ale które dzielimy z innymi zwierzętami.

Neokreacjoniści jakby uważali, że ewolucja nie sięgnęła ludzkiego umysłu – sarka de Waal – że ten umysł wziął się nagle, od pstryknięcia palcami. Uważa tak wielu psychologów i innych reprezentantów nauk społecznych oraz tzw. humaniści. Tymczasem w ramach biologii, neuronauki czy medycyny „ciągłość form życia traktuje się jako coś oczywistego i jakkolwiek istotni byliby ludzie, są ledwie odrobiną pyłu w skali całej przyrody” – pisze uczony.

Nasz umysł został ukształtowany przez ewolucję jak plaża przez morskie fale. Bez nagłego skoku.

Przy okazji stawiam zakład, że zdecydowana większość ludzi nadal nie uważa się za zwierzęta. Może dlatego są nieszczęśliwi?

 

Co zatem odróżnia nas od innych zwierząt? Prof. Frans de Waal na to pytanie nie odpowiada, ale wskazówkę można znaleźć w innej książce popularnonaukowej, która jeszcze po polsku nie wyszła. To „The Human Advantage: A New Understanding of How Our Brain Became Remarkable” autorstwa brazylijskiej neurbiolożki prof. Suzany Herculano-Houzel. Badaczka wymyśliła, jak policzyć, ile mamy neuronów w mózgu. Dzięki temu okazało się, że jest ich ok. 86 mld, a nie 100 mld, jak długo i bezpodstawnie utrzymywano.

 

Zdaniem Herculano-Houzel to właśnie liczba neuronów czyni nas ludźmi. Ale nie ich ogólna liczba, bo blisko 80 proc. z nich znajduje się w móżdżku, tylko to, ile z nich jest w korze mózgowej. W ludzkiej, ważącej 1,2 kg, znajduje się 16 mld neuronów (o wiele więcej niż u małp człekokształtnych – dlatego nasz mózg potrzebuje aż 500 kcal dziennie, jedną czwartą tego, co pobiera całe ciało). Z kolei np. w ważącej aż 2,8 kg korze mózgowej słonia jest zaledwie 5,6 mld neuronów. Słoń ma potężny mózg, w którym buzuje elektrycznością w sumie 247 mld neuronów! Jednak aż 98 proc. z nich znajduje się w słoniowym móżdżku, gdzie prawdopodobnie kontrolują działanie ważącej 100 kg i bardzo czułej trąby, którą słoń nie tylko wącha, ale też czuje oraz sięga po jedzenie.

A więc znowu – inny Umwelt.


Niema świadomość

 

Wszystkie stworzenia są świadome, chyba że dowiedzie się inaczej – uważa amerykański neurobiolog prof. Christoph Koch. Tylko czym jest świadomość? Nikt tak naprawdę nie wie – zauważa de Waal.

Czy jest związana z mową? Holenderski uczony uważa, że niekoniecznie. „Nie mam pewności, czy myślę słowami i nigdy nie słyszę wewnętrznych głosów” – pisze naukowiec. I stawia tezę, że tak naprawdę nie potrzebujemy języka, żeby myśleć. A więc myślą i inne zwierzęta.

Tego był zresztą pewien już David Hume, szkocki filozof z XVIII w., którego cytuje de Waal. „Żadna prawda nie wydaje mi się bardziej oczywista niż ta, że zwierzęta potrafią myśleć i odczuwać tak jak ludzie” – napisał Hume na długo przed rewolucją darwinowską. Dlatego inteligentnego życia nie trzeba szukać poza Ziemią – uważa prof. Frans de Waal. Mamy go w dostatku tuż pod nosem.

Kiedy wreszcie uda mi się porozmawiać z holenderskim uczonym, zadam mu jedno pytanie, które przyszło mi ostatnio do głowy. Dzień był wyjątkowo piękny, na horyzoncie widać było Beskidy i Tatry, a nasz kot siedział na parapecie i patrzył przez okno. Czy to możliwe, że podziwiał krajobraz?

 

Tomasz Ulanowski

"Gazeta Wyborcza"