Pliki Cookies zapewniają sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczane są na urządzeniu użytkownika. Ustawienia cookies można zmienić w przeglądarce. Więcej o przetwarzaniu danych w polityce prywatności. Prosimy o wyrażenie zgody na cookies.

Tak, zgadzam się
Nie teraz
Copernicus Center Press
KATALOG

Filmy

Z autografem

Biografie

Etyka

Filozofia ekonomii

Filozofia nauki

Filozofia prawa

Historia filozofii

Kognitywistyka

Kosmologia

Lingwistyka

Logika

Matematyka

Nauka i religia

Nauki ewolucyjne

Michał Heller

Zagadnienia Filozoficzne w Nauce

Wydania kieszonkowe
Seria Piąty Wymiar
Seria Nauka i Religia

Mądre Książki

2018 - 08 - 14 / 12:40

Lud Pirahã, zamieszkały nizinną dżunglę amazońską, nie ma słowa na określenie strony lewej ani prawej. Używają oni dokładnie tego samego określenia na kolor niebieski i zielony, a ich definicje czerwieni, czerni i bieli okazują się być odpowiednikami, a nie dedykowanymi słowami.

 

To niegdyś izolowane plemię, maleńka grupa utrzymująca się z dala od cywilizacji, nie ma systemu liczb; zdania w ich języku nie mogą zawierać klauzul podrzędnych ani innych form rekursji (czy też rekurencji – zasada mówiąca o odwoływaniu się do samej siebie). Ewangelia św. Marka zapisana w ich języku nie zrobiła na nich żadnego wrażenia, ponieważ jest to opowieść stworzona przez kogoś, kogo nie znają, o kimś, kogo nigdy nie poznali, i dziejąca się w czasie i miejscu, o których nigdy nie słyszeli. Ludzie Pirahã ograniczają swój dyskurs do rzeczy, o których wiedzą i które znają z własnego doświadczenia, a formy ich czasowników można uzupełnić sufiksami, które pozwolą rozróżnić, czy mają do czynienia z pogłoskami, wnioskami czy też obserwacjami.

 

Dla Daniela Everetta – lingwisty, antropologa i kiedyś również chrześcijańskiego misjonarza w Amazonii – doświadczenia i wnioski płynące z badań przeprowadzonych na Pirahã rozwiązują spór o naturę języka. Ich język wydaje się być wyjątkowym narzędziem kulturowym – podobnie jak ich znajomość toksyn roślinnych i nadzwyczajna zręczność w polowaniu za pomocą łuku i strzały – dostosowanymi do wyjątkowych okoliczności. To po prostu kolejny dopracowany ewolucyjnie instrument z dostępnego ludzkim zestawu narzędzi poznawczych: mamy duże mózgi, jesteśmy zwierzętami społecznymi, współpracujemy; a w końcu rozwinęliśmy układ płuc, krtani, gardła, podniebienia, języka, zębów i warg, dzięki któremu możemy mówić. Język ewoluował, tak jak ewoluowały nasze mózgi czy też umiejętność poruszania się w pozycji wyprostowanej, na dwóch nogach.

 

Język według Everetta to suma wynikająca z równania: Język = poznanie + kultura + komunikacja. Nie ma potrzeby dowodzenia istnienia instynktu językowego ani genu języka, który istniałby gdzieś wewnątrz istoty ludzkiej. Według autora to kultura wymusza kolejność w jakiej występują w zdaniu tworzonym przez dziecko, a później dorosłych: podmiot, orzeczenie, dopełnienie czy też przydawka oraz precyzyjny wybór fonemów.

 

Twierdzenie to jest odmienne od wypracowanych wcześniej, między innymi przez Noama Chomsky’ego, jednego z teoretyków języka i wyznawcy teorii uniwersalnej gramatyki. To pojęcie języka jako wrodzonego ludzkiego talentu (genu).

 

Daniel Everett przedstawia komponenty, które według niego składają się na język. Ten „wynalazek” jak się okazuje jest narzędziem złożonym: teoria umysłu, intencjonalność, warunkowy osąd, biologia, która umożliwia nie tylko artykułowanie samogłosek i spółgłosek (należy pamiętać, że żadna z części ciał, które biorą udział w mówieniu – m.in. płuca, krtań, język, zęby – nie wykształciły się w celu tworzenia języka, ale w innym, bardzo konkretnym celu). Także zatrzymania glottalne.

 

Język w świetle badań autora nie jest wrodzony ludziom. Można nawet pośrednio wyciągnąć wniosek, że język powstał przez przypadek. Rozwinąłby się najpewniej jako zapotrzebowanie społeczne w ten bądź inny sposób, ale w formie, w jakiej go znamy, zaistniał ponieważ dostępne były właśnie takie środki – o czym mowa w poprzednim akapicie.  Język. Narzędzie kultury to z całą pewnością ciekawa książka, która pozwoli czytelnikowi zglebić zagadnienie historii języka. Dodatkowo można się także dowiedzieć, dlaczego nie powinniśmy mówić z pełnymi ustami…

 

 

Rafał Siemko

Mądre Książki