Pliki Cookies zapewniają sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczane są na urządzeniu użytkownika. Ustawienia cookies można zmienić w przeglądarce. Więcej o przetwarzaniu danych w polityce prywatności. Prosimy o wyrażenie zgody na cookies.

Tak, zgadzam się
Nie teraz
Copernicus Center Press
KATALOG

Filmy

Z autografem

Biografie

Etyka

Filozofia ekonomii

Filozofia nauki

Filozofia prawa

Historia filozofii

Kognitywistyka

Kosmologia

Lingwistyka

Logika

Matematyka

Nauka i religia

Nauki ewolucyjne

Michał Heller

Zagadnienia Filozoficzne w Nauce

Wydania kieszonkowe
Seria Piąty Wymiar
Książki po przejściach
Seria Nauka i Religia

Ekonomia

Kosmos

"Gruba Promocja"

W podróż z nauką

"W Tym Miesiącu Polecamy"

Mądre Książki

2018 - 05 - 18 / 15:27

Zacznę niniejszą refleksje na temat tej książki dosyć nietypowo – od stwierdzenia czym książka Triversa nie jest. Nie jest to publikacja naukowa ani popularnonaukowa. Jest to książka o życiu pewnego naukowca, który miał bez wątpienia niezwykłe życie. Nie jest to jednak także biografia ani dziennik. Jak na biografię ma zbyt luźną formę, a na jak na dziennik charakteryzuje się zbyt dużą wybiórczością. Jest to raczej dosyć swobodna gawęda naukowca, którego życie miało dosyć osobliwy przebieg. Robert Trivers, teoretyk ewolucji, twórca pojęcia altruizmu odwzajemnionego oraz teorii inwestycji rodzicielskich, a przy tym obdarzony poczuciem humoru gawędziarz, opowiada o swoim życiu, które było dość nietypowe jak na naukowca.

 

Wydaje się, że tytuł książki nie odnosi się wcale (a przynajmniej w niewielkim stopniu) do przedmiotu badań autora jako biologa ewolucyjnego, a raczej do jego własnego życia. Książka jest pełna wspomnień autora na temat jego najciekawszych eskapad po świecie. Szczególnie potrafią czytelnika zadziwić czy nawet wprawić w osłupienie realia życia na Jamajce, gdzie wyjechał on badać jaszczurki. Chodzi tu nie tylko o to, że autor otwarcie przyznaje się do sympatii do marihuany, ale także o mrożące krew w żyłach wydarzenia, których był świadkiem oraz uczestnikiem. Jak dowiadujemy się z książki autor był wplątany w niezliczoną ilość bójek, walk na noże, a nawet w zabójstwa. Paradoksalnie Jamajka wydaje się bliska sercu Triversa. Ze swoją egzotycznością, niezwykłymi mieszkańcami oraz… wysokim wskaźnikiem morderstw. Jak pisze autor – śmierć jest tam wszechobecna. Nikogo nie dziwi fakt, że jego sąsiad, mąż, czy też znajomy z pracy (o ile praca jest) pada ofiarą agresji i zbrodni. Przypadkowej lub zamierzonej.

 

Trivers ma jednak niestety skłonność do powtarzania się. I chodzi nie tylko o powtórzenia w książce jakiejś idei ważnej dla aktualnego wątku, ale o niepotrzebne powtórzenia dosyć swobodnych spostrzeżeń czy też myśli. Czasami używa nawet przy tym tych samych słów. Edycja książki także pozostawia nieco do życzenia. Nie mam tu jednak na myśli polskiego wydawcy, ale samego autora, który mógł chyba dać komuś rękopis do przeczytania zanim oddał książkę do wydawnictwa.

 

Te mankamenty książki nie zmieniają jednak faktu, że jest ona naprawdę wciągająca. Czyta się ją szybko i przyjemnie ponieważ ma formę dosyć swobodnej kompilacji różnych anegdot, a rozdziały są dosyć krótkie, dzięki czemu nie męczą czytelnika. Co ważniejsze – zawarte w niej historie są zabawne, przerażające, a czasem szokujące. I – co też nie jest bez znaczenia – widać, że autor jest całkowicie szczery w swoich niebanalnych opowiadaniach.

 

Rafał Siemko

Mądre Książki