0 książek; 0,00 zł
koszyk »
KATALOG

Polecane - Coaching

Seria Piąty Wymiar

Edycja studencka

Etyka

Filozofia nauki

Filozofia prawa

Historia filozofii

Kognitywistyka

Kosmologia

Lingwistyka

Logika

Nauka i religia

Nauki ewolucyjne

Filozofia ekonomii

Biografie

Książki po przejściach

Pobierz bezpłatny katalog

Dlaczego niektórzy nazywają Dennetta diabłem?

2017 - 02 - 15 / 12:02

 

Dla jednych świadomość jest tajemniczym procesem umysłowym. Dla innych zaś, w tym dla autora, to taka sobie „neuromaszyna”, zwykła, choć dość skomplikowana. Dlaczego niektórzy nazywają Dennetta diabłem?

 


 

Czym jest świadomość? Odpowiedzi na to trudne pytanie od dawna szukają filozofowie i psychologowie zajmujący się umysłem. Niestety, pytań przybywa, ścierają się różne stanowiska. Dla tzw. misterian świadomość jest tajemniczym procesem umysłowym, trudnym do precyzyjnego opisu i wyjaśnienia. Dla naturalistów zaś w świadomości nie ma nic tajemniczego – to taka sobie „neuromaszyna”, chociaż dość skomplikowana. A jak jest naprawdę? Daniel Dennett, filozof i kognitywista kierujący centrum badań nad umysłem w Tufts University, przedstawia w swojej książce różne stanowiska teoretyczne na temat świadomości, podsumowuje spory. To obszerne dzieło, starannie przetłumaczone i wydane, powinien przeczytać każdy, kogo interesują fundamentalne pytania dotyczące istoty umysłu – nie tylko zresztą ludzkiego, bo świadomość w różnych formach mają również zwierzęta. Stanowi ona niezbywalny aspekt życia, determinując adaptację do niepewnego, zmiennego otoczenia. Subiektywnie wydaje się czymś prostym, swoistym psychologicznym „oddechem”. Ale gdy zastanawiamy się, na czym polegają mechanizmy świadomości i jakie procesy mózgowe za nią stoją, zaczynają się komplikacje. Dennett, jak na naturalistę przystało, przedstawia liczne argumenty na rzecz możliwości rozłożenia „maszyny” umysłu i świadomości na czynniki pierwsze, a więc na prostsze stany i procesy. Proponuje perspektywę badawczą zwaną heterofenomenologią – jest to analiza zjawiska z obiektywnego dystansu, z pozycji trzeciej osoby. Metodologia ta, jak zaznacza autor, dopiero się kształtuje. Ma jednak przewagę nad badaniem z pozycji pierwszoosobowej, czyli własnych, subiektywnych stanów wewnętrznych.

 

Dennett krytycznie podchodzi do koncepcji Rogera Penrose’a, wybitnego fizyka, który proponuje odmienne spojrzenie na bazę neuronalną stanów umysłowych, ze świadomością włącznie. Szuka możliwości wyjścia poza „kablowo­komputerowe” koncepcje sieci neuronalnych, w obrębie których nie można wyjaśnić wielu stanów i procesów, takich jak: globalność poznawania, rozumienia, twórcze wglądy, intuicja i świadomość. Dennett zaś wierzy, że można będzie rozwiązać problem świadomości, jeśli tylko się ją rozbije na składniki podrzędne… nieświadome i automatyczne. Ale jak to wszystko później „złożyć” w nową całość?

 

Autor ustosunkowuje się do kluczowych problemów i sporów między naturalistami a misterianami. Jednym z nich jest problem qualiów (łac. quale – jakość). W terminologii filozofów umysłu oznaczają one stany mentalne przeżywane subiektywnie i pierwszoosobowo (od środka), jak na przykład doświadczanie kolorów. Czy subiektywność jest jednak tylko czymś zbędnym? Wydaje się atrybutem życia manifestującym się odmiennie na różnych poziomach organizmu. Jeśli tak, to na drwiące pytanie Dennetta skierowane do misterian: „Czy jest coś takiego, jak bycie drzewem?”, można odpowiadać twierdząco, bez uciekania się jednak do jakichkolwiek „tajemnic”. Każdy organizm żywy ma pewien stan „w”, reprezentowany w mózgu jako stan globalny. W tej kwestii naturaliści nie mają wiele nowego do powiedzenia.

 

Dennett uważa – moim zdaniem przesadnie – że komputalne teorie i algorytmy nie pomijają niczego, co jest istotne w opisie umysłu i świadomości. Sądzi też, że nie powinniśmy szukać czegoś urojonego, czego naprawdę nie ma. Jego zdaniem w naszych mózgach hasają tylko stadka zaprogramowanych robotów, różniące się – co prawda – wiekiem ewolucyjnym i spiętrzone niczym wieża Babel. W swoim wywodzie Dennett jest bardzo konsekwentny. Złości to wielu misterian, niektórzy twierdzą nawet, że Dennett to diabeł (sic!). Z tym diabłem to przesada, ale kim właściwie jest autor? Czy naturalistą, jak sam siebie określa? A może mechanicystą, acz w nowoczesnym, komputerowym stylu? Nie brak mu jednak iście diabelskiej perfidii, gdy skrajnie upraszcza problem globalności świadomości, a także rozumienia i kreowania znaczeń.

 

prof. Czesław S. Nosal

 Charaktery nr 2/2017